Różnice między kalisteniką a street workout

  • Głosów: 0
  • |
  • |
  • Oddaj głos:
Różnice między kalisteniką a street workout
Kalistenika i street workout są często uważane za ten sam sport. Różni je jednak wiele rzeczy. Czy te różnice są aż tak znaczące? Skąd wywodzi się jedna i druga nazwa? Jakich ram czasowych sięgają obydwa sporty? Który rodzaj treningu wybrać dla siebie? Poznaj główne różnice między kalisteniką, a street workout.

Czym jest kalistenika?

Słowo kalistenika wywodzi się z języka greckiego, od słów “kallos” oraz  “sthenos”, czyli piękno i siła. Jej początki sięgają już starożytności, gdzie była wykorzystywana przez Greków i Rzymian jako forma ćwiczeń fizycznych, która poprawiać miała zwinność, gibkość, wygląd, siłę. Miała również pozytywny wpływ na układ krwionośny człowieka.

Za kalistenikę uważa się wszystkie formy ruchu związane z masą własnego ciała, takie jak: pompki, brzuszki, skakanie, bieganie, podciąganie, stanie na rękach. Łatwo więc można wysnuć wniosek, że kalistenikę uprawiał każdy, chociażby w szkole na zajęciach  WF. Z historii możemy się dowiedzieć, że W XIX wieku, pruski dowódca wojskowy i nauczyciel Friedrich Ludwig Jahn opracował wiele rodzajów sprzętu do kalisteniki, takich jak drążek czy poręcze równoległe, a dzięki jego działaniom powstała gimnastyka sportowa. W 1857 roku w Stanach Zjednoczonych Catherine Beecher napisała pracę Physiology and Calisthenics for Schools and Families, w której promowała takie ćwiczenia jako metodę doskonalenia własnych umiejętności, przeznaczoną głównie dla kobiet, lecz z czasem ćwiczenia stały się popularne wśród obu płci. W drugiej połowie XIX i na początku XX wieku żyło wielu atletów i siłaczy, takich jak Arthur Saxon, Eugen Sandow, Doug Hepburn czy John Grimek, u których istotna rolę w budowaniu siły odegrały ćwiczenia z własną masą.” ~źródło .

Jak widać, kalistenika to sport istniejący od bardzo dawna, mający bogatą i nie do końca znaną historię.

Co to jest street workout?

Street workout to stosunkowo młoda, rozwijająca się dyscyplina sportowa, która sięga początku lat 90. Jednak podobnie jak przy kalistenice, jej historia nie jest dokładnie znana. Jedyne co wiemy to to, że w podobnym czasie najprawdopodobniej zapoczątkowana została w Rosji i Ameryce.

W Rosji pierwszą osobą, która jest znana z trenowania street workoutu jest Denis Minin. Swego czasu był kojarzony z filmu na youtube “Jesteś kozak to zrób tak”. Pokazuje on tam różnego rodzaju ćwiczenia, tj. podciąganie, pompki oraz wspinanie się na słup z odważnikami podwieszonymi do własnego ciała.
Drugim prekursorem, tym razem z Ameryki, jest Hannibal for King. Ogólnie można powiedzieć, że w Ameryce street workout to sport, w którym wykorzystuje się infrastrukturę miejską w celu doskonalenia swojego ciała i przykucia uwagi przechodniów. Swój początek miał w gettach, gdzie afroamerykanie wychodzili na ulicę, żeby dążyć do doskonałości i przy okazji ze sobą rywalizować. Hannibala można kojarzyć z filmiku na Youtube, który wyszedł w roku 2008 pod tytułem “Barilla and Hannibal”. O ile Barilla został zapomniany przez media, o tyle Hannibal wybił się na szczyt i do dziś możemy go podziwiać na różnego typu targach i eventach, gdzie zachęca ludzi do uprawiania tego sportu.

Jeżeli chodzi o początki zawodów w street workout, to musimy cofnąć się do roku 2011, gdzie w Rydze odbyły się pierwsze mistrzostwa świata organizowane przez World Street Workout and Calisthenics Federation – WSWCF. Obecnie ta federacja organizuje najbardziej prestiżowe zawody na świecie, gdzie startują najlepsi zawodnicy z 63 krajów. To pokazuje ogromny rozwój, jaki przeszedł ten sport na przestrzeni zaledwie kilku lat.

Na koniec jednak warto sobie zadać pytanie: czy street workout jest nadal treningiem ulicznym? Jakby nie patrzeć, trening z wykorzystaniem infrastruktury miejskiej wywodzący się z getta to nie kolorowe place, które dziś znajdują się w każdym większym mieście. Można by powiedzieć, że rozwój street workoutu zabił ideologię tego sportu, a era pierwotna i jej sens zostały zakończone przy wprowadzaniu udogodnień w postaci właśnie tych placów.

Kalistenika a street workout – główne różnice

Jak widać, kalistenika i street workout to choć dwie podobne dyscypliny, posiadają wiele różnic. Pierwszą na pewno będą wyżej wspomniane zawody. Z racji tego, że kalistenika sięga czasów starożytnych, nie możemy jasno stwierdzić, czy były wówczas organizowane zawody. Aktualnie street workout jest na tyle rozwijającym się sportem, że zarządca WSWCF stara się, aby wprowadzić je na igrzyska olimpijskie. Jednak z racji tego, że jeszcze nikt nie wyznaczył regulacji, a sport ten nie został zarejestrowany, np. jak piłka nożna czy siatkówka, to szanse na to są nikłe.

Druga różnica polega na tym jak odbierany jest dany sport przez społeczność. Przeglądając serwis Youtube możemy zobaczyć, że zawodnicy street workout to głównie grupa młodzieży (średnio do lat 25), którzy wykonują różne akrobacje na drążku. Z racji tego, że są to młodzi ludzie, często nie zdają sobie sprawy z tego co i jak to robią, co w większości przypadków skutkuje niestety urazami wynikającymi z silnych uderzeń (najczęściej o drążek), czy z trakcji kości podczas przeskoczenia drążka i złapania go z powrotem. Jak myślicie, co czuje wtedy osoba w wieku starszym, która chciałaby zacząć przygodę ze sportem? Na pewno jest zmieszana, a w głowie pojawia się myśl “jest to dla mnie niemożliwe”. Tutaj na ratunek przychodzi kalistenika – po wpisaniu tego hasła w wyszukiwarkę zobaczymy, że umożliwia harmonijny rozwój ciała. I często można trenować w domu, gdzie wystarczy nam niewielki kawałek podłogi, ściana i drążek rozporowy. Społeczność uprawiająca kalistenikę wydaje się być bardziej dojrzała. Nie bez powodu siłownie w większości wybierają nazwę zajęć jako “kalistenika”, a nie “street workout”. Jest to zabieg, który ma przyciągnąć klientów i pokazać, że sport ten jest dla każdego, niezależnie od kondycji, wieku czy masy ciała.

Kolejną różnicą jest to, że osoby uprawiające kalistenikę mówią, że to ćwiczenie wyłącznie z masą własnego ciała. Nie ma tutaj mowy o dodawaniu dodatkowych kilogramów. W street workout sprawa zmieniła się około 4 lata temu, gdy w konkurencji siłowej pojawiły się dodatkowe ciężary, takie jak np.: 32 kg w podciąganiu, 48 kg w dipach; z dodatkowym ciężarem wykonuje się jak najwięcej powtórzeń. Coraz częściej możemy zauważyć również zakładanie kamizelek obciążeniowych do elementów tj. stanie na rękach czy muscle up.

Street workout jako rozwijający się sport cechuje się dużym rozwojem społeczności trenujących, która pomaga sobie nawzajem. Dobrym przykładem jest Street Workout Poland, polska grupa na facebooku, która w roku 2012 miała zaledwie 30 członków, a dziś liczy ich 14950). Często się zdarza, że znani zawodnicy zapraszani są jako sędziowie na zawody. Dodatkowo, każdy nowy pasjonat tego sportu jest miło przyjmowany w nowym otoczeniu, gdzie uprawia się street workout. A takich miejsc w Polsce i na świecie powstaje coraz więcej. Sama Warszawa może pochwalić się dziesięcioma placami, gdzie można przyjść, żeby się podciągać czy zwyczajnie miło spędzić czas w gronie znajomych. Kalistenika, jako sport dla “dojrzalszych” dziś jest stosunkowo mniej spopularyzowana i nie cieszy się aż takim powodzeniem jak street workout.

Różnica tkwi również w tym, że właściwie nie wiadomo jak odbierać street workout. Z założenia miał to być trening uliczny wykorzystujący infrastrukturę miejską, taką jak słupy, ławeczki, drzewa itp. Wywodzi się z getta, gdzie zwyczajnie ludzi nie było stać na budowę placów treningowych. Jedyne używane wówczas “sprzęty” do ćwiczeń to stare drążki zbudowane przy bazach wojskowych i stadionach sportowych, przy których można poczuć prawdziwy klimat tego sportu. Nigdzie jednak nie ma konkretnej wzmianki, jaki jest cel street workout.
W przeciwieństwie do kalisteniki, która jasno dąży do budowy ciała poprzez wykorzystanie wyłącznie swojej masy, nie ma tu żadnej wzmianki czy użyjemy do tego super nowoczesnych przyrządów, czy kółek gimnastycznych. Jest za to ideologia, która niesie za sobą styl zdrowego życia.

Ostatnią różnicą dotyczącą kalisteniki i street workout jest to, że kalistenikę większość osób odbiera jako trening, w którym zakładamy wykonanie konkretnej ilości serii i powtórzeń określonych ćwiczeń, np. 5 serii podciągnięć, następnie 5 serii przysiadów i 5 serii dipów. W street workoucie wychodzimy znacznie dalej, “bawiąc się” tym co robimy. Często bywa tak, że idąc na trening ćwiczymy swój układ na freestyle, w którym mamy zawarte kombinacje elementów następujących po sobie. W kalistenice bardziej skupiamy się na progresji poszczególnego elementu bez przechodzenia do następnego. Można powiedzieć, że kalistenika jest swojego rodzaju łatwiejszym wariantem treningowym od street workoutu.

Kalistenika a street workout – co wybrać?

Tak naprawdę wszystkie różnice wynikają z tego, że street workout jest dyscypliną, która zastąpiła kalistenikę pod inną nazwą, nadając jej nowy kierunek rozwoju i tempo. Można powiedzieć, że obie dyscypliny nie różnią się od siebie znacznie. W obu przypadkach jest to nadal trening z własną masą ciała. Ponadto, coraz więcej osób zaczyna się interesować jak wykonywać dane ćwiczenia. Jeżeli chcesz coś zrobić w kierunku polepszenia swojego zdrowia bez nacisku na zawody, to doskonale odnajdziesz się zarówno w jednym, jak i w drugim sporcie. Coraz więcej siłowni i miejsc na całym świecie buduje place, na których można ćwiczyć obie dyscypliny. Pamiętajcie, że warto być aktywnym fizycznie, a trening powinien służyć nam na długie lata.